powrót do spisu WSZYSTKICH historyjek powrót do spisu JESIENNYCH historyjek

Wypad rozpoczął się w Bartnem. A że schronisko było zamknięte, to nie zasłużyło sobie na zdjęcie. Za to las - jak to las - piękny. Dla szczególarzy - radzę uważnie przyjrzeć się tabliczce na drzewie ;)

Beskid Niski to miejsce ciężkich walk podczas pierwszej Wojny Światowej. Na licznych cmentarzach leżą Polacy, Niemcy, Austiacy, Czesi, Rosjanie, Słowacy - leżą razem, równi wobec śmierci. Kiedyś były jeszcze jakieś zasady...

Przenocowaliśmy w schronisku na Magurze Małastowskiej. Dostąpiliśmy zaszczytu nocowania na podłodze w kuchni - kto wie, to doceni. A nastepnego dnia raniutko pogoda postanowiła nas porozpieszczać.

Raz staruszek spacerując w lesie
Ujrzał listek przywiędły i blady
I pomyślał: znowu idzie jesień,
Jesień idzie, nie ma na to rady.
...

I rozpieszczała nas jakiś czas.

Oczywiścnie nie wszystko wyschło. Ale jak widać, szlaki były przejezdne.

Nigdy nie skojarzyłem, że lasy mieszane są tak piękne. Jeszcze nie raz podczas tej wędrówki przekonaliśmy się o tym.

Mgły ustępowały, słoneczko świecilo, Skwirtne oczekiwało.

I podreptał do chaty po dróżce
I oznajmił stanąwszy przed chatą
Swojej żonie, tak samo staruszce:
Jesień idzie, rady nie ma na to.
...

Oto pełny skład wyprawy na schodach kościółka (dawniej cerkwi) w Skwirtnem.
"...głodnych nakarmić, spragnionych napoić..."

Szlaki traktowaliśmy jako sugestie i nie trzymaliśmy się ich kurczowo.

Uważam, że dużo ciekawiej jest wędrować po swojemu, jak jaki łoś, zamiast trzymać się utartych ścieżek.

Jak wspominałem, las mieszany jest przepiękny. Kojarzy mi się z obrazami impresjonistów (choc cham i prymityw jestem).

Następnego ranka, zanim jeszcze słoneczko wylazło spod chmurzystej pościeli, odwiedziliśmy Bieliczną.

Kapliczka w Bielicznej. Jak na Beskid Niski przystało, wewnątrz płaskorzeźba Św. Mikołaja - patrona tego regionu.

Ślady dawnej, przedwojennej świetności wioski Izby.

Znów las. Nudne, nie?

Lackowa to, czy Himalaje?

Zaś staruszka zmartwiła sie szczerze,
Zamachała rękami obiema
Musisz zacząć chodzić w pulowerze
Jesień idzie, rady na to nie ma.
...

Nie wiem kto i po co sadzał modrzewiową aleję w górach.

Wiem, że przunudzam, ale znowu las.

Powoli zaczyna to przypominać wycieczkę dendrologiczną.

Czy ja wiem, czy to takie ciekawe? Droga, to jednak straszliwie wyeksploatowany temat.

Droga, drzewa; drzewa, droga - i nuda, nic się nie dzieje; nic. Z taką małą różnicą, że tym razem nieopodal Krynicy.

W Krynicy było dość zabawnie. Ludzie porządnie ubrani, dresiki, kurteczki, płaszcze, reklamówki w rękach, dzieci w wózkach, woda w specjalnych dzióbkach - tylko my jakoś nieprzystający do całości w buciorach, ubłoconych bojówkach, z plecakami.

Cóż, nie wszyscy w naszej grupie wytrzymali tempo marszu na zachód. Zatem zmieniliśmy plany i zamiast wracać do Bartnego górami, wsiedliśmy w autobus do Gorlic. A że maść eukaliptusowa pomogła, z Gorlic ruszyliśmy na odrestaurowanych nogach.

W takich chatach mieszkali Łemkowie. Nazywa się to "chyża". Ludzie na prawo, zwierzęta na lewo.

Może zrobić sie chłodno już jutro
Lub pojutrze, a może za tydzień
Trzeba będzie wyjąć z kufra futro,
Nie ma rady, jesień, jesień idzie.
...

Słońce zdecydowanie za wcześnie zaszło i jakoś tak wyszło, że noc złapała nas w górach.

Kolejny dzień wędrówki przez las. Ten wyraźnie już przygotował się na nadejście zimy.

Zdecydowanie polecam rezerwat Kornuty. Podobno są tu też jaskinie, ale jakoś nie udało mi się ich namierzyć.

Znowu drzewa...

A był sierpień, pogoda prześliczna
Wszystko trwało w złocie i zieleni
Prócz staruszków nikt chyba nie myślał
O mającej nastapić jesieni.
...

Podobno przed wojną były tu "paśtwiska". Dziś, gdy ludzi w wioskach jest najwyżej trzecia część, przyroda odbiera teren.

Oczywiście łąki są nadal. Trochę poniżej, leżąc na karimatach i wygrzewając na słońcu, zajadaliśmy kanapki i jabłka (piwa niestety nie bylo).

Cmentarz w Bartnem.

Cerkiew w Bartnem.

Ale cóż, oni żyli najdłużej
Mieli swoje staruszkowe zasady
I wiedzieli, że prędzej czy później
Przyjdzie jesień, nie ma na to rady.

A to kościół w Sękowej. Wyobraź sobie, że zbudowano go w 1520 roku.

Gdyby w moim kompasie skończyły się bateryjki - mogłem liczyć na Marcina. Cały czas był na posterunku, cały czas obserwował satelity. Czy to w domu, czy to w mieście, czy to nawet w bu...kowym lesie - GPS prawdę Ci powie (z dokładnością do 3 metrów).

Za ilustrację posłużył mi wiersz
Jesień
Andrzeja Waligórskiego

Kaniec filma

i jeszcze raz od samej góry ;)